W dzisiejszym świecie Trójka murarska stał się tematem coraz większego zainteresowania ludzi w każdym wieku i o każdym pochodzeniu. Niezależnie od tego, czy mówimy o znaczeniu zdrowia psychicznego, rewolucji technologicznej, wzmocnieniu pozycji kobiet, czy o jakimkolwiek innym temacie, Trójka murarska jest podstawowym elementem, który zyskał znaczenie we wszystkich sferach życia. Od wpływu na politykę i gospodarkę po wpływ na kulturę popularną, Trójka murarska jest aspektem, którego nie możemy zignorować. W tym artykule zbadamy, jak Trójka murarska zmienił sposób, w jaki myślimy i działamy, oraz jak jego obecność nadal kształtuje nasz świat w sposób, który wcześniej był niewyobrażalny.
Trójka murarska – technologia budowlana polegająca na podzieleniu pracy murarskiej na trzy osoby i tym samym zwielokrotnieniu tempa pracy podczas murowania domów z cegły, wykorzystywana zwłaszcza po II wojnie światowej do odbudowy Warszawy i innych miast[1].
Trójki (lub dwójki) murarskie były stosowane w Polsce od połowy 1948 roku, kiedy to po raz pierwszy system pracy zespołowej[2] zastosował na warszawskim Mariensztacie[3] murarz Michał Krajewski[2]. Podczas pokazu, w ciągu jednej dniówki, blisko sześciokrotnie przekroczył obowiązującą normę. Krajewski pracował wcześniej na budowach na Uralu[4][5] (lub w Moskwie) i zainicjowanie później w Polsce pracy zespołowej w ramach trójek murarskich było w rzeczywistości przeszczepieniem na polskie budowy radzieckich metod współzawodnictwa[6].
Metoda pracy w trójkowych zespołach była wprowadzana, by jak najefektywniej wykorzystać będącego tam murarza – najlepszego fachowca. Dwóch pozostałych członków zespołu było pomocnikami[7]. Praca trójki murarskiej była zorganizowana: jeden członek trójki kładł na murze zaprawę murarską, drugi podawał cegły murarzowi, a nawet kładł je na murze, rolą trzeciego – murarza – było kładzenie lub tylko korygowanie ułożenia cegły. Ten sposób pracy przynosił szybkie efekty i był wykorzystywany podczas wielkich budów, na przykład Nowej Huty i odbudowy Warszawy[8]. Istotna była cała organizacja pracy, a cały potrzebny materiał musiał być wcześniej przygotowany[7]. Metoda ta pozwalała na szybkie tempo budowy, na przykład jeden z domów na Mariensztacie, numer 19, wykonany w czynie przedkongresowym, zbudowano w ciągu 19 dni[9].
Budowy w całej Polsce opanowała chęć bicia rekordów. Rekordy były poprawiane niemal każdego dnia, a zespoły murarskie wykazywały nawet czterocyfrowe wyniki przekroczenia norm. Współzawodnictwo takie miało na celu przekraczanie norm produkcyjnych. W rezultacie prowadziło do ich śrubowania. Protokół posiedzenia rozszerzonej Egzekutywy KF PZPR starachowickiej Fabryki Samochodów Ciężarowych „Star” z 28 sierpnia 1950 roku zawierał konstatację, że „Po wprowadzeniu norm zarobki się częściowo zmniejszyły”[2].
Tempo murowania i socjalistyczny etos, nastawiony na honorowanie pracy doprowadziły do powstania swoistego kultu przodownictwa pracy; przodownicy byli uznawani za bohaterów narodowych i nagradzani[1].